II Sympozjum Polek w Irlandii – relacja z wydarzenia

II Sympozjum Polek w Irlandii – relacja z wydarzenia

30 maja, 2026 Wyłączono przez Redakcja

II Sympozjum Polek w Irlandii to było dwudniowe wydarzenie edukacyjno-kulturalne poświęcone doświadczeniom kobiet żyjących na emigracji. Odbyło się 22–23 maja 2026 roku w Trinity College Dublin. Organizatorem było CKU – Centre for Counselling and Therapy.

Motyw przewodni sympozjum brzmiał: „W zwierciadle kobiecej emigracji. Widzieć i być widzianą. Polki w Irlandii. Portrety”. Wydarzenie skupiało się na psychologicznych, społecznych, kulturowych i zawodowych aspektach życia Polek na emigracji. Program był bardzo szeroki i interdyscyplinarny. Obejmował:

• wykłady naukowe,

• panele dyskusyjne,

• warsztaty rozwojowe,

• prezentacje artystyczne,

• projekt fotograficzny „Human Portrait”,

• prezentację raportu badawczego „Femigracja. Przedsiębiorcze Polki w Irlandii”.

Szczególnie mocno wybrzmiewały tematy:

• tożsamości kulturowej kobiet żyjących między dwoma krajami,

• dwujęzyczności i jej wpływu na dzieci oraz dorosłych,

• zdrowia psychicznego emigrantek,

• integracji społecznej,

• przedsiębiorczości kobiet,

• wolontariatu,

• relacji międzypokoleniowych,

• sztuki i literatury emigracyjnej.

Sympozjum miało również wyraźny wymiar wspólnotowy. Organizatorki podkreślały, że wydarzenie powstało jako przestrzeń spotkania kobiet o różnych doświadczeniach emigracyjnych: naukowych, zawodowych, społecznych i artystycznych. Chodziło o wymianę wiedzy, budowanie relacji, wsparcia i kobiecej solidarności na emigracji. Istotnym elementem była także promocja kwartalnika „Portrety Emigracji”, publikującego historie Polek mieszkających poza krajem. To tyle, jeśli chodzi o przedstawienie faktów. Po więcej szczegółów zapraszam na stronę i media społecznościowe głównego organizatora, ponieważ chciałabym skupić się na własnych odczuciach i emocjach towarzyszących mi podczas sympozjum i na tym, co mi dało uczestnictwo w nim i co będę niosła w sobie jeszcze wiele tygodni i miesięcy po nim.

Sympozjum Polek w Irlandii pozostawiło we mnie coś znacznie trwalszego niż tylko wspomnienie świetnie zorganizowanego wydarzenia. Dodam, że było to najlepsza, na najwyższym poziomie merytorycznym, technicznym i z dbałością o dobrostan ludzi impreza polonijna, w jakiej do tej pory uczestniczyłam. Wszystko było bez zarzutu: poziom merytoryczny i przygotowanie osób występujących na scenie, nagłośnienie, oświetlenie, przerwy i zaplecze gastronomiczne. Na szczególne uznanie zasługuje oprawa informacyjna sympozjum, czyli magazyn ze wszystkimi informacjami co, kto, o której i na jaki temat będzie mówił a także wszystkie biogramy osób opisane w taki sposób, by zorientować się, kto sobą co reprezentuje, gdzie i jak działa oraz jakie ma dokonania. I tu moje największy ukłon – na tym sympozjum każdy był KIMŚ. Za każdą osobą stała wieloletnia praca, osiągnięcia i doświadczenie. Tam nie było osób-wydmuszek. Każdy wykład, wystąpienie, panel, wypowiedź i prezentacja niosły w sobie WARTOŚĆ.

Największą wartością sympozjum była dla mnie możliwość słuchania tego, czego nie mam na co dzień – dotknięcia świata wykładów naukowych. Uporządkowały wiele moich intuicyjnych i emocjonalnych doznać, z którymi jako emigrantka borykam się od lat, a których ani nie umiałam nazwać, ani przedyskutować. Kiedy badaczki mówiły o procesach integracji, tożsamości kulturowej, samotności migracyjnej czy psychicznych kosztach życia pomiędzy dwoma krajami, miałam wrażenie, że ktoś wreszcie nadaje nazwę temu, co zarówno ja, jak i zapewne wiele kobiet, nosi w sobie. Nauka nie była tylko suchymi faktami, wykresami i liczbami, ale w słowach płynących ze sceny stawała się lustrem codziennych doświadczeń. Szczególnie cenne było to, że wykłady nie zatrzymywały się wyłącznie na diagnozach problemów, ale pokazywały również rozwiązania, mechanizmy wsparcia i sposoby budowania własnego miejsca w nowej rzeczywistości.

Wracałam z niego z poczuciem, że uczestniczyłam nie tyle w konferencji, ile w spotkaniu doświadczeń, emocji i historii kobiet, które choć pochodzą z różnych miejsc i żyją różnymi życiami, rozumieją się często bez zbędnych wyjaśnień. Łączyła nas bowiem emigracja. A emigracja jest językiem samym w sobie.

Duże znaczenie miały także panele dyskusyjne. Ich siłą była autentyczność. Nie było w nich sztucznego dystansu między ekspertkami a uczestniczkami. Pojawiały się szczere rozmowy o pracy poniżej kwalifikacji, o wychowywaniu dzieci między dwoma kulturami, o poczuciu winy wobec rodziny pozostawionej w Polsce, ale też o sukcesach, odwadze i kobiecej solidarności. To właśnie podczas tych rozmów najbardziej odczuwało się, jak ogromną siłę daje wspólnota doświadczeń. Jedno czy drugie zdanie wypowiedziane przez inną kobietę na scenie przynosiło ulgę i zrozumienie zjawisk, które mnie dotykały i z którymi nie mogłam sobie czasami sama poradzić. Na podkreślenie także zasługuje fakt, że im większa gwiazda występowała na scenie, tym większa cechowała ją skromność, pokora i umiejętność wsłuchiwania się w wypowiedzi towarzyszących jej osób zasiadających do panelu, jak i kobiet, z którymi rozmawiała w kuluarach.

Poruszające okazały się także zwykłe rozmowy poza oficjalnym programem. Te wszystkie krótkie wymiany zdań przy kawie, na lunchu i spontaniczne historie opowiadane przed aulą wykładową ze śmiechem, a nierzadko i wzruszeniem były kropką na i. Każda z tych rozmów była świadectwem, że emigracja rzadko, a właściwie nigdy nie jest prostą historią tylko o sukcesie lub tylko o porażce. To raczej nieustanne balansowanie między ciężką pracą a wyszarpywaniem chwil na odpoczynek i kontakt z bliskimi oraz między budowaniem nowego życia a ochroną własnych korzeni. Spotkanie z Polkami, które przeżywają podobne dylematy dały mi poczucie bezpieczeństwa, że nie jestem w tym sama i nie muszę sama ze wszystkim się borykać. Poznałam tyle kobiet, że właściwie w każdym swoim obszarze działania mam się do kogo zwrócić o radę.

Wyjechałam z sympozjum bogatsza nie tylko o wiedzę, ale przede wszystkim o poczucie wspólnoty. W Irlandii ta wspólnota wybrzmiewała na każdym kroku. Dochodziła z wieloletnich realizacji projektów przez te same osoby, z badań naukowych pokazujących, że to właśnie w Irlandii kobiety potrafiły zbudować podwaliny do dalszego rozwoju i budowania instytucji służącym nie tylko polskiej społeczności. Wyjechałam z Dublina z poczuciem, że za wszystkim stoi praca, determinacja i wsłuchiwanie się w potrzeby ludzi tam mieszkających.

To wydarzenie pokazało, że emigracja nie musi oznaczać samotności. Że może stać się przestrzenią budowania nowych więzi, kobiecej solidarności i wzajemnego wzmacniania się. W świecie, który często wymaga od emigrantów, a zwłaszcza od kobiet-emigrantek ciągłego udowadniania swojej wartości, możliwość spotkania kobiet mówiących: „rozumiem cię, mam podobnie” daje siłę do nie poddawania się i dalszego działania.

Sympozjum i wypowiedzi kobiet pozostawiły we mnie kilka zdań:

„Nie dam się!”

„Zwracaj uwagę, kim się otaczasz przy realizacji projektu, bo to gwarantuje jego pomyślne ukończenie”

„Za wszystkim co dobrze wychodzi, musi stać przede wszystkim praca”.

Niby to wszystko wiedziałam, ale… nie ugruntowało by się to, nie zapadło szczególnie w pamięć, gdybym pomimo początkowej niechęci nie zdobyła się na podróż do Dublina. Na emigracji szczególnie dojmującym uczuciem jest poczucie osamotnienia. Nie, ona nie wygląda dramatycznie. Nie ma w niej filmowych scen ani wielkich słów. Ona przychodzi razem ze zmęczeniem, przebodźcowaniem i codziennym odkładaniem ludzi „na później”. Wracam z pracy i nie mam już siły na kolejną rozmowę, spotkanie, telefon. Oddaję się pracy twórczej, którą też wykonuję w samotności, bo wręcz wymaga ona odseparowania się od świata i pogrążenia we własnych myślach. I tak oddalam się od ludzi i tak powstaje błędne koło samotności, które z zewnątrz często wygląda po prostu jak zwyczajne, dorosłe życie. Na emigracji tracimy coś, czego wcześniej nawet nie zauważaliśmy. Są to drobne, codzienne mikrorelacje: krótka rozmowa z sąsiadką, spontaniczna kawa z koleżanką czy zwyczajne spotkanie znajomej na ulicy. To właśnie te małe momenty budowały w nas w ojczyźnie poczucie zakorzenienia i bezpieczeństwa. Dziś kontakt niby istnieje: wiadomości, komunikatory, rolki, głosówki. Ale ciało wie, że to nie to samo. Bo człowiek nie potrzebuje wyłącznie komunikacji. Potrzebuje obecności, wspólnego śmiechu, milczenia, siedzenia obok siebie przy stole. Potrzebuje drugiego człowieka, przy którym nie musi wszystkiego tłumaczyć od początku. Współczesny świat bardzo skutecznie sprzedał nam komfort jako lekarstwo na wszystko. Tymczasem człowiek często dobrze się czuje nie w wygodzie, ale właśnie w relacji. W obecności, która nie jest ani szybka, ani idealna, ale prawdziwa. I to jest to, co poczułam tam, w murach Trinity College w Dublinie – drugiego człowieka nie da się niczym zastąpić: ani aplikacją, ani ekranem, ani nawet największą samowystarczalnością.

I może właśnie dlatego takie miejsca jak Sympozjum Polek w Irlandii okazało się dla mnie tak ważne. Nie tylko dlatego, że dały wiedzę czy inspirację. Poczułam tam, że to moment, by skupić się na czymś prostym, ale niezwykle ważnym, że my kobiety, nadal potrzebujemy siebie nawzajem. Że więzi nie budują się same. Powstają z małych, czasem niewygodnych decyzji: wyjścia z domu, pojechania na spotkanie, zainwestowania trochę czasu i finansów, odezwania się pierwszej, znalezienia czasu mimo zmęczenia.

I dlatego pomimo wszystko będę chciała być tam za rok. I Was do tego serdecznie zachęcam.

Honorowy Patronat:

• Ambasador Rzeczypospolitej Polskiej w Irlandii (Polish Embassy Dublin)

• Konsul Honorowy Rzeczypospolitej Polskiej w Limerick w Irlandii (Polish Consulate / Konsulat Polski w Limerick)

• Konsul Generalny Rzeczypospolitej Polskiej w Belfaście (Consulate General of the Republic of Poland in Belfast)

• Muzeum Emigracji w Gdyni

Patronat medialny:

TVP Polonia, Polskie Radio dla Zagranicy – Redakcja Polska, Radio Cenzura, HelloIrlandia, Nasza Gazeta w Irlandii, Magazyn MIR, Londynek.net, Czasopismo Portrety Emigracji , PrimalSign

Partnerzy:

Human Portrait, Biblary, Dora, HSE, SICDATF, NEIC

Sponsorzy:

• AluMaAn

• Get Mortgage

RW