Irlandia kulturalnie: Foynes
12 października, 2026„Irlandia kuluralnie” to nowy cykl podróżniczo-kulturalny Natalii Sobieckiej na portalu Emigraniada.com. Nie będzie to kolejny zbiór faktów, które można znaleźć jednym kliknięciem w Internecie. Natalia przygląda się Irlandii przez pryzmat własnego doświadczenia – kraju, kultury, ludzi, relacji i historii. Szuka tego, co kryje się pomiędzy faktami, i odnajduje kolejne elementy emigracyjnej układanki Polki mieszkającej w Irlandii. Teksty z cyklu „Irlandia kulturalnie” są osobistym świadectwem autorki – jej spotkań, obserwacji i sposobu patrzenia na Irlandię.
Foynes to niepozorna wioska w hrabstwie Limerick, licząca zaledwie nieco ponad pięciuset mieszkańców. Dla wielu z nas Foynes stanowi jedynie punkt przelotowy na trasie wiodącej do Ballybunion – jednego z popularnych plażowych kurortów w tej części Irlandii. Jednak każdy, kto tędy przejeżdżał, musiał zauważyć trzy miejsca: port (drugi lub trzeci co do wielkości port morski w Irlandii), jedyny w hrabstwie Limerick Discovery Point szlaku Wild Atlantic Way oraz ogon repliki Boeninga 314 Clippera – latającej łodzi amerykańskiej konstrukcji. I jak już się nietrudno domyślić – dzisiaj zabieram Was do Foynes Flying Boat & Maritime Museum oraz kolebki Irish coffee
Jadąc tam, podobnie jak do Bunratty, nie miałam zbyt wielkich oczekiwań. Ot, wolne popołudnie, pogoda średnia, więc warto zrobić coś bardziej sensownego niż oglądanie kolejnego serialu na vod. A że Foynes jest blisko, to kierunek jak znalazł. Chociaż przyznam – po sprawdzeniu opisu dostępnych wystaw miałam mały niepokój w sobie, ponieważ początkowo brzmiało to nieco chaotycznie. Za dużo, pozornie niezwiązanych ze sobą, wątków. Do momentu aż zakupiłam bilet i weszłam na wystawę. Wtedy wszystko złożyło się w logiczną i fascynującą całość. Gotowi? Idziemy!
Zgodnie z nazwą, instytucja, którą dziś przedstawię to muzeum marynistyki i latającej łodzi w Foynes. Jednakże mury niepozornego, chociaż aż czterokondygnacyjnego budynku, skrywają wiele, wiele więcej. Pierwszy etap wystawy to, najkrócej rzecz ujmując, historia emigracji i samego Foynes. To tutaj poleciały mi pierwsze łzy, kiedy dowiedziałam się, jak ważną rolę pełniła ta miejscowość w czasie II wojny światowej oraz że również Polacy lądowali w Foynes, w drodze po lepsze jutro.
Dygresja: Pod koniec lat 30. i na początku lat 40. XX w. samoloty bazujące na lądzie nie miały wystarczającego zasięgu, aby móc przelecieć Ocean Atlantycki. Foynes było ostatnim przystankiem po europejskiej stronie Atlantyku dla transatlantyckich wodnosamolotów. Dzięki wykorzystaniu latających łodzi miasto stało się jednym z największych cywilnych lotnisk w Europie podczas II wojny światowej.
Część wystawy była interaktywna, słychać było polski język, a nawet można było zobaczyć kopie autentycznych polskich paszportów oraz francuskie dokumenty podróżne wydane obywatelce Polski w czasie II wojny światowej, która z Polski, przez Portugalię i Foynes, z dwuletnim synem, zmierzała do Wielkiej Brytanii. W ciągu czterech lat (1941–1945) port w Foynes obsłużył niemal pięćdziesiąt tysięcy pasażerów, w większości stanowiony przez siły wojskowe i alianckie. W tym czasie jednak do Foynes, jako przystanku w drodze do bezpiecznego miejsca, przybyło około tysiąca uchodźców, w tym żydów polskiego pochodzenia.
Ważnym elementem był również czarno-biały historyczny film z czasów II wojny światowej, do obejrzenia którego gorąco zachęcała pani sprzedająca nam bilety. To krótki seans, trwający 10-15 minut. Ściska za serce, ale warto.
Kolejny sektor wystawy to historia latającej łodzi Boening 314 Clipper. Tak, produkcji tej samej firmy, co dzisiejsze Boeningi wożące nas na wakacje al-ekskjuzmi. Tam można zobaczyć historię samolotu, linii lotniczej Pan Am, autentyczne eksponaty takie jak fotele z samolotu, walizki załogi, dokumentację techniczną oraz pokładową. Niesamowita lekcja historii, której nie uczy się w szkolnej ławie.
Stąd przechodzimy do działu, który najbardziej budził moje mieszane uczucia, bowiem cała ogromna strefa poświęcona jest… aktorce. Maureen O’Hara urodziła się w Dublinie w 1920 roku, a do Stanów Zjednoczonych wyjechała mając dziewiętnaście lat, by rozpocząć hollywoodzką karierę. Grała w produkcjach reżyserowanych m. in. przez Alfreda Hitchcocka. U boku Tyrone’a Powera zagrała główną rolę w filmie „Czarny łabędź” (1942). Rok przed śmiercią, w 2014, otrzymała Oscara za całokształt twórczości.
No dobrze, ale co ma aktorka wspólnego z Boeningiem, emigracją i historią, poza oczywistym faktem, że była wybitna w swojej pracy oraz pochodziła z Irlandii? Otóż, była żoną Charlesa F. Blaira Jra, pioniera amerykańskiego lotnictwa, dowódcy pilotów linii Pan Am, marynarza US Navy, generała amerykańskich sił powietrznych w czasie II wojny światowej, pilota latającego Clipperem na trasie Nowy York–Foynes. O’Hara po ślubie wycofała się z aktorstwa, natomiast Charles zginął w wypadku lotniczym w 1978 roku, pilotując samolot Grumman G21 „Goose”.
Crème de la crème całej tej imprezy to wejście na pokład repliki latającej łodzi Boening 314 Clipper. Można wejść dosłownie wszędzie, zobaczyć kokpit pilotów, obejrzeć „kuszetki”, fotele i wyobrazić sobie, jak można było wytrwać tyle godzin… Narzekamy na niewygody podczas lotu z Polski do Irlandii, a w 1942 roku kapitan Charles Blair wykonał pierwszy bezpośredni lot pasażerski z Foynes do Nowego Jorku w dokładnie 25 godzin i 40 minut. No ale tam nie było dodatkowej opłaty za większą przestrzeń na nogi. Hm, tam w zasadzie nie było małej przestrzeni na nogi.
Dla koneserów interaktywnych rozrywek dostępne są również symulatory, na których w ramach wizyty muzealnej można poćwiczyć startowanie samolotu B314 z powierzchni wody. Świetne doświadczenie.
Tyle dzieje się na parterze, teraz przeniesiemy się na wyższe kondygnacje, a dokładniej do muzeum marynistyki. W tej sekcji odwiedzający wystawę mogą zapoznać się z historią portu morskiego w Foynes, powiązaniami i współpracą z lotniskiem w Shannon (obie miejscowości leżą na przeciwległych brzegach rzeki Shannon). Doskonale pokazana jest historia XIX-wiecznej gospodarki handlowej portu, cały szlak morski oraz znaki nawigacyjne wraz z ich okresami. Z ciekawostek: biuro meteorologiczne w Foynes rozpoczęło swoją działalność w 1937 roku, a Muzeum posiada dane pogodowe z okresu od 1937 do 1945 roku. Odwiedzający wystawę mogą zobaczyć reprodukcję wykresu pogodowego z dnia 6 czerwca 1944 roku – D-Day. Pamiętacie, że we wpisie Czy neutralność to obojętność? pisałam o nieocenionej roli irlandzkich meteorologów w czasie planowania tej akcji?
Dygresja: Specjalnie podkreślam, że port w Foynes jest portem morskim, jednocześnie wciąż piszę, że leży on nad rzeką Shannon. To jak to jest? Tak naprawdę Foynes znajduje się w estuarium rzeki, czyli obszarze stanowiącym ujście Shannon do Oceanu Atlantyckiego. Shannon jest najdłuższą rzeką Irlandii, mającą 360 km długości, z czego niemal jedna trzecia, bo 102 km stanowi jej estuarium. Ujście ma swój początek w Limerick, a co to dokładnie oznacza? To, że ze względu na ogromny wpływ wód oceanicznych, woda w estuarium rzeki jest zasolona oraz nawet w Limerick poziom wody w rzece zmienia się wraz z cyklem przypływów i odpływów w oceanie (różnica, zależnie od odległości do oceanu wynosi 3-5 metrów). Głębokość (20-30 m) oraz specyficzne uwarunkowania geograficzne sprawiają, że port w Foynes ma warunki odpowiadające otwartym wodom przybrzeżnym, a co za tym idzie – do przyjęcia tankowców i masowców.
Na samej górze znajduje się taras widokowy, a wcześniej mieściła się tam lotnicza wieża kontrolna. ZA DARMO dostępne są lunety, przez które można zajrzeć na Foynes Island, do portu oraz na przeciwległy brzeg. Wierzę, że podczas pięknej pogody widoki są cudowne.
Dodatkowo, dla chętnych, można z wyprzedzeniem zarezerwować warsztaty z parzenia Irish Coffee – bo to właśnie tutaj, w Foynes narodził się ten ikoniczny trunek, którego historia jest – oczywiście – również związana z lotnictwem:
W 1943 roku z Foynes do Nowego Jorku wyruszył samolot, jednak ze względu na złe warunki pogodowe, po kilku godzinach lotu, kapitan zdecydował się na powrót do Foynes, by poczekać na lepszą pogodę. Do wieży kontroli lotów w Foynes nadał alfabetem Morse’a informację o powrocie. Po wylądowaniu pasażerów zaproszono do restauracji na posiłek i napoje. Szef kuchni, Joe Sheridan, postanowił zaserwować zmęczonym trudami podróży pasażerom coś specjalnego: do kasy dodał irlandzką whiskey. Goście oniemieli, czując ten nowy, dotąd nieznany smak w ustach. Jeden z nich zapytał kucharza, czy to brazylijska kawa. Ten odparł: nie, irlandzka. Napój zyskał aprobatę klienteli i stał się jednym z symboli irlandzkiej kultury, a nazwa jest znana na całym świecie. Po prostu: Irish Coffee.
Wszystkie szczegółowe informacje dotyczące godzin otwarcia, cen biletów oraz dostępnych atrakcji znajdziecie na stronie Foynes Flying Boat & Maritime Museum: https://flyingboatmuseum.com/







Grafika:
- Zdjęcie Boeninga 314 w nagłówku Elaine O Shea/ Fáilte Ireland / Irish Content Pool
- Nagłówek skomponowany przy użyciu narzędzi i zasobów serwisu Canva
- Zdjęcia ilustrujące tekst: Natalia Sobiecka

Natalia Sobiecka
Współautorka książki „Trójgłos. Felietony”, współtwórczyni portalu Emigraniada.com, twórczynipodcastu „Rozmowy Zamiejscowe”, korektorka i felietonistka dublińskiego czasopisma „PortretyEmigracji”. Humanistka w klasycznym rozumieniu – człowiek wszechstronnie uzdolniony: wykonadrobne naprawy w domu, zdiagnozuje usterkę w samochodzie, upiecze ciasto, a przy tym nie boi siępędzla i malarskich płócien, maszyna do szycia to jej towarzysz podczas bezsennych nocy, aparatfotograficzny jest nieodzownym elementem każdej podróży. Zakochana w irlandzkim szlaku WildAtlantic Way, pasjonatka i obserwatorka społecznych zjawisk dotyczących życia emigracji.

