To już jest koniec

To już jest koniec

14 kwietnia, 2026 Wyłączono przez Redakcja

To już jest koniec, nie ma już nic

Marzec 2024 – Marzec 2026, Irlandia, Polska, Niemcy

Tytułowa fraza, będąca cytatem z piosenki Elektrycznych Gitar, pojawiała się w mojej głowie regularnie od kilku miesięcy. Za każdym razem, kiedy kończyliśmy kolejny etap prac nad książką. Moich końców było wiele i pewnie więcej, niż dla większości autorów, ponieważ moja rola w tym projekcie była podwójna.

Zamruczałam piosenkę po raz pierwszy, kiedy postawiłam ostatnią kropkę w ostatnim felietonie z cyklu „Trójgłos”. Było to wiele miesięcy przed jego publikacją na portalu. Do pewnego czasu pisaliśmy w tzw. real time, ale ze względu na prace nad książką, ostatnie felietony musiały być napisane dużo wcześniej, aby redaktorka mogła przeprowadzić korektę a my – zdążyć z premierą na III Autorskie Targi Książki w Londynie.

Kolejny raz myśl o końcu przyszła, kiedy otrzymałam moje teksty po wykonanych redakcji i korekcie. Kiedy poczułam, że kilkutygodniowa praca, wymiana uwag i e-maili, dyskusje oraz rozwiązywanie nieporozumień (zabawnych!) dobiegła końca, pomyślałam z nutką żalu: „To już koniec…?”.

Etapem następnym w dokańczaniu projektu było płynne przejście z roli autorki/współautorki książki do roli składacza. Jako współautorka, współdecydowałam o ostatecznym kształcie książki, współpracowałam przy tworzeniu krótkich wstępów poszczególnych trójgłosów, ale już jako składacz mogłam przygotować i złożyć roboczą makietę wszystkich tych materiałów przed wlaniem ich do programu graficznego i nadaniem książce odpowiedniego kształtu. Kiedy makieta została zakończona i zatwierdzona, pomyślałam: „Mam to za sobą, koniec”.

Najtrudniejszy dla mnie czas miał dopiero przyjść. Jako składacz/projektant przestałam być autorką/współautorką, o którą dba profesjonalista, ale stałam się tym profesjonalistą, który ma zadbać o swoich autorów. Jednocześnie składałam jednak także swoją książkę. Tym samym, wykonując najbardziej skomplikowany technicznie etap, samodzielnie musiałam znaleźć rozwiązanie, by jednocześnie: zastosować się do wytycznych koordynatorki projektu, posłuchać i odnieść się do uwag kolejnego współtwórcy, ale także pozostać w zgodzie ze sobą, bo to przecież była także moja książka, a na dodatek dotrzymać spójności projektu z wykonanymi przez grafika kolorowymi rozkładówkami. Mogłabym teraz tendencyjnie romantyzować mój wkład, pisząc o dumie i radosnym poświęceniu dla dobra ogółu, ale byłaby to nieprawda. To był najtrudniejszy, najbardziej samotny, czasochłonny i stresujący etap w całym dwuletnim procesie powstawania książki. Ale kiedy, po burzliwych dyskusjach, osiągnęliśmy konsensus i wysłałam koordynatorce plik gotowy do druku, najpierw zastanowiłam się: „Jakim cudem to nie jebło?” A tuż potem, że kolejna baza zaliczona. To koniec.

Oczywiście potem było oczekiwanie na drukarnię, konsultacje i upewnianie się, że wszystkie parametry zostały właściwie dobrane, wszystkie dane prawidłowo ustawione i zastosowane. Kiedy Róża przysłała nam filmik z otrzymanymi książkami, poczułam, jakie wciąż gdzieś w podświadomości towarzyszyło mi napięcie. Dopiero gdy usłyszałam „Jest pięknie”, odetchnęłam. A kiedy otrzymałam moją część książek i wzięłam piękny, pachnący nowością egzemplarz w dłonie, coś mnie ukłuło w sercu i nie wiem, czy to duma, wzruszenie, czy jednak ekscytacja, a może wszystko razem z domieszką świadomości, że książka naprawdę powstała i te dwa lata harówy przy kompie właśnie teraz się skończyły?

28-29 marca 2026 roku, Balham, Londyn

III Autorskie Targi Książki. Po raz pierwszy ja, Róża Wigeland i Andrzej Smoleń spotykamy osobiście – dotychczas spotkania całej trójki odbywały się na zoomie. Również po raz pierwszy mam okazję osobiście spotkać naszą redaktorkę, Adę Johnson, jednocześnie będącą współorganizatorką Targów oraz prowadzącą panel premierowy naszej książki. Po raz pierwszy również mogę osobiście uściskać kolegów z redakcji: Raphaela oraz Jacka. Słucham na żywo koncertu artysty, którego płyta towarzyszy mi od kilku miesięcy. Spędzam dosłownie cały dzień w obcym mieście, w obcym kraju, wśród, w większości, nieznanych mi ludzi. „Trójgłos” na honorowym miejscu. Dwa lata pracy zwieńczone tym jednym, uroczystym momentem. Schodząc ze sceny po premierowym panelu, w głowie brzmiała mi wspomniana na początku piosenka Elektrycznych Gitar z ciągiem dalszym: To już jest koniec, nie ma już nic. Jesteśmy wolni, możemy iść.

Z takimi myślami jadę w niedzielny poranek metrem z Balham na Heathrow. Na lotnisku piję kawę i bawię się promieniami słońca, które nisko zawieszone, ostro oświetla halę odlotów. Stoję oparta o marmurowy blat, zasłaniając otwartą dłonią tarczę słońca, powodując przyjemny cień na twarzy, by za chwilę przesunąć palce i pozwolić się całkowicie oślepić porannym blaskiem. To już jest koniec, muszę lecieć…

13 kwietnia 2026, Limerick, Irlandia

Emocje, najpierw żywe, podbijane adrenaliną związaną z mierzeniem się z wyzwaniami, powoli bledną, ale nie znikają całkowicie. Dzisiaj, kiedy już opadł gwiezdny pył, dopisuję te ostatnie słowa jako zwieńczenie, osobiste podsumowanie projektu. Teraz rozpoczyna się dla książki nowy rozdział: kiedy wyszła spod skrzydeł twórców i trafiła w ręce czytelników. Teraz tak naprawdę zaczyna się życie książki, kiedy trafi do ludzi, kiedy jej treść poniesie się dalej. A my? Z sukcesem zakończyliśmy bardzo czasochłonny i kosztowny proces, zamknięty w porządnie wydanej i dopracowanej książce, która poza wysokim jakościowo aspektem wizualnym, prezentuje w swoich treściach wartości ponadczasowe, bliskie każdemu z nas. I w kwestii Trójgłosu ostatnia kropka tego tekstu będzie ostatnią kropką tego projektu. Ale za rogiem czekają na nas już nowe formaty, wyzwania i pomysły. Wydaje mi się, że dzięki temu, że Trójgłos został dopracowany i dokończony na tak wysokim poziomie, jesteśmy w pełni gotowi na to, by stawić czoła nowym wyzwaniom: bogatsi o zdobyte doświadczenie i lżejsi o odpowiedzialność, jaką utrzymaliśmy, a jaka zeszła z naszych ramion po doprowadzeniu Trójgłosu do końca.


Natalia Sobiecka

Autorka felietonów z niemal dwudziestoletnim doświadczeniem w pisaniu tekstów na różnych platformach. Zauważa szczegóły i widzi drugie dno w na pozór błahej powierzchowności. W wolnych chwilach podróżuje i fotografuje, prowadzi też działalność korektorską i redakcyjną.

https://www.instagram.com/jestes_good_enough