Szukając Sztuki w Muzyce

Szukając Sztuki w Muzyce

30 stycznia, 2026 Wyłączono przez Redakcja

Świat muzyki jest bardzo barwny, bogaty i różnorodny. Banki muzyki na platformach streamingowych pękają w szwach a każdego dnia w internecie pojawiają się setki, jeśli nie tysiące nowych utworów. Choćbyśmy chcieli nie jesteśmy w stanie wszystkiego poznać i  przesłuchać. W zalewie wykonawców i nagrań wyławiamy tylko te nieliczne. Czasem ciekawe i warte tych kilku minut by się przy nich zatrzymać a czasem nudne i zupełnie bezwartościowe.

Dzisiejszy świat atakuje ze wszystkich stron wszelakimi informacjami i bodźcami, bylebyśmy tylko zwrocili uwagę, kliknęli poświęcili nasz czas. Wszyscy pragną naszego zainteresowania, chcą kawałka naszego życia. Ale czy warto te krótkie chwile, które składają się na cały nasz żywot, ot tak poprostu oddawać za wątpliwej jakości wrażenia.

Z drugiej strony jak tu znaleźć coś na czym można by się zatrzymać, coś naprawdę godnego naszej uwagi – wertując przestrzeń internetu i nie mając przy tym poczucia straty czasu?  Jak wyszukać w tym przepełnionym świecie coś dla czego warto oddać ten kawałem naszego życia.

Czasem czujemy się tym wszystkim przytłoczeni, przebodźcowani, przesyceni i dlatego bardzo trudno już nam się czymś zachwycić, czymś oczarować.

Tak też jest z samą muzyką. W tym bogactwie dźwięków, kompozycji, nagrań, produkcji, trudno o coś oryginalnego.

Dobrą stroną mojego wykonywanego zawodu jest to, że codziennie mogę słuchać bardzo dużo muzyki. Mam dostep do internetu więc każdego tygodnia przewalam gigabajty nagrań i prawda jest taka że bardzo rzadko moje ucho zatrzymuje się nad czymś na dłużej.

Nie sądzę by była to kwestia jakiegoś mojego wyszukanego gustu muzycznego, ponieważ potrafię słuchać każdej muzyki, od  najbardziej prostego, trywialnego popu, poprzez hip hop, ciężkie brzmienia rockowe po jazz i muzykę poważną.

Może więc to sprawa poziomu wartości jaki reprezentuje dzisiejsza muzyka?

I myślę, że to stwierdzenie nie jest wyrazem mojej megalomanii, bo być może zdarza mi się nieraz powiedzieć, że kiedyś to była muzyka ale czasami potrafię też wyszperać przecudowną muzę która powstała dzisiaj.

Powodem raczej jest to, że obecna twórczość muzyczna nie ma w sobie tyle artystycznej głebi co muzyka która powstawała kiedyś.

A czym to jest spowodowane?

Myślę, że na to składa się kilka czynników.

Po pierwsze kiedyś muzykę tworzyli ludzie utalentowani. Potrafili grać na jakimś instrumencie i na nim komponować. Albo umieli śpiewać i traktowac swój głos jak instrument, dzięki któremu wymyślali i wyśpiewywali melodie. Dzisiaj muzykę może robić każdy z AI i komputerem. Wystarczy jakiś bit i parę dźwięków aby można ten twór już nazwać utworem muzycznym.

Niestety jakość takiej twórczości jest mierna.

Taki utwór pojawia się dzisiaj w internecie a jutro o nim już nikt nie pamięta.

I gdzie tu sztuka?

Nawet piosenka z gatunku typowo rozrywkowego powinna mieć jakiś poziom artystyczny. Bo przecież na scenie wykonuje ją artysta. Kolejny powód powolnego upadku sztuki w muzyce to szybkość komsumpcji dzisiejszych „dzieł”. Tak jak wspomniałem wyżej, tak szybko jak się tworzy dzisiaj muzykę tak szybko się o niej zapomina.

Oczywiście ktoś powie, że rozwinęła się bardzo technologia i dzieki temu sam proces  tworzenia muzyki się zmienił. Dlatego w obecnych czasach można nagrać piosenkę szybciej i łatwiej niż kiedyś. Nie potrzeba studia nagraniowego, wystarczy komputer, który poprawi wszystkie niedociągnięcia nagraniowe, nieczystości, a odpowiedni program nawet wygeneruje potrzebny w utworze instrument i zaaranżuje jego partie.

Nie mówiąc już o tym, że z przeciętnego wokalisty może zrobić wybitnego śpiewaka. Ok, ale gdzie tu ludzkie emocje, gdzie feelings? Dlatego niektóre piosenki jednym uchem wlatują a drugim wylatują. Nie ma w nich nic co by mogło wzruszyć słuchacza.

Dla mnie to efektowne produkty dźwiękowe stworzone nowoczesnymi narzędziami a nie utwór muzyczny, który wypłynął z rozdartego serca artysty lub niesionego feelingiem wokalisty albo też poruszonego tym co się dzieje na świecie wrażliwego songwritera.

Stąd się bierze sztuka. Z wrażliwości.

A tej w dzisiejszej muzyce coraz mniej.

Zgadzam się z tym, że muzyka zawsze dzieliła się na tą łatwa, lekką i przyjemna i na tą ambitniejsza z przekazem.

Kiedyś wdawany album muzynczny można było nazwać dziełem tak jak wydawnictwo książkowe.

Niósł on treści literackie, kompozytorskie i nazwijmy je wirtuozerskie. Bo trzeba było skomponować muzykę, napisać słowa a potem najlepiej jak się da to nagrać. A jeszcze później zagrać na koncercie. Te trzy a nawet cztery składniki miały poruszyć słuchacza przykuć jego uwagę, wzbudzić podziw.

Dzisiaj takich albumów robi się już bardzo mało. Artyści wypuszczają pojedyncze nagrania w bardzo krótkich odstępach czasu. Nagrane szybko i prosto.

Najważniejsze  aby być cały czas obecnym na rynku. Dlatego sama muzyka zubożała.

Dlatego jest jej bardzo dużo, nagranej przy pomocy najnowocześniejszej technologii ale paradoksalnie bardzo niskich lotów.

Poza tym na przyklad większość artystów głównego nurtu w Polsce brzmi bardzo podobnie, żeby nie powiedzieć tak samo.

Ale trudno się dziwić jeżeli jest tylko kilku cenionych producentów muzycznych u których nagrywa większość topowych muzyków. Więc gdzie miejsce na jakąś oryginalność. Niekiedy słuchając radia ciężko mi rozróżnić poszczególnych wykonawców.

Rok 2025 był rokiem w którym już na dobre w sztukę muzyczną wbiła się sztuczna inteligencja. Z tego co zaobserwowałem nie jest ona traktowana jako narzędzie pomocne w tworzeniu muzyki a raczej jako narzędzie do zabawy w muzykę. Póki co ja osobiscie wolę kompozycje stworzone w głowie żywego, czujacego kompozytora od wytworzonych w obwodach elektrycznych i mikroprocesorach maszyny.

Nie tracę jednak wiary że 2026 rok przyniesie troch ciekawej żywej muzyki dla której będzie można oddać kawałek swojego cennego czasu. Już pojawiły się piersze sygnały. Na przykład pierwszego styczna, wraz z zapowiedzią nowej płyty światło dzienne ujrzał singiel jednego z moich ulubionych artystów Petera Gabriela. Notabene nie stroniącego od wykorzystywania technologi w muzyce, jednak potrafiącego traktowac ją tylko jako pomocne narzędzie. Jest więc jakaś nadzieja na wartościową muzykę w 2026 roku. Poza tym ciągle pozostaje do słuchania klasyka.

Moje zeszłoroczne odkrycia to Bad Campany – klasyka rocka,  Chuck Mangione – klasyka jazzu oraz kilku młodych artystów na przykład: Dana Gavanski czy polska bardzo ciekawa grupa Mgły. 

Porównując muzykę polską i brytyjską, znacznie niżej oceniam nasz rodzimy rynek muzyczny, który jest bardzo skostniały i hermetyczny w podejściu do oryginalnej twórczości. I tutaj widzę dobrą stronę internetu, ponieważ dzięki niemu szanse zaistnienia mają twórcy niezależni, nie poddający się mainstreamowi.

Rynek brytyjski to zupełnie inna bajka. Na nim częściej  pojawiają sie ciekawi młodzi artyści, którzy próbują się odróżniać i dystansować od głównych nurtów.

Może związane to jest z dużą konkurencją bo aby być zauważonym przez słuchacza trzeba brzmieć inaczej.

Na szczeście dla miośników dobrej muzyki zawsze będzie czego słuchać ponieważ mamy klasykę. A tutaj twórczości godnej poświęcenia naszego czasu jest bez liku.

Na zdjęciu mój bank muzyczny zamknięty w kolekcji starych kaset.


Jacek Raputa

pochodzę z Liszek pod Krakowem a Londyńczykiem jestem od kilkunastu lat. Jestem też mężem, ojcem, muzykiem, poetą i budowlańcem. Lubię naturę i dobrą literaturę.A w piosenkach które tworzę łącze to co kocham najbardziej czyli muzykę i słowa. Dzięki muzyce emocje przenoszą nas w inne wymiary a dzięki słowom rozwijamy się i wzrastamy.

https://www.facebook.com/profile.php?id=100063724474851