,,Niebo bez klamki’’ Gregorego Spisa – recenzja
6 maja, 2026Uczestnictwo w Autorskich Targach Książki w Londynie było dla mnie nie tylko okazją do sprzedaży książek, ale także możliwością znalezienia interesujących pozycji, których próżno szukać w księgarniach. I właśnie w marcu, podczas Targów, stałem się posiadaczem takiej książki.
Tomik poetycki ,,Niebo bez klamki’’ Gregorego Spisa to tegoroczna pozycja wydana pod patronatem Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie.
To książka, która od razu daje się zapamiętać. Duży wpływ na to ma sugestywna okładka, pasująca bardziej do prowokacyjnego plakatu, dlatego przyciąga wzrok skuteczniej niż ,,bezpieczna’’ okładka poetycka. Istnieje powiedzenie: nie oceniaj książki po jej okładce. W tym przypadku nie do końca ono się sprawdza. Okładka jest bowiem taka jak treść książki: nie próbuje być grzeczna ani elegancka, tylko wyrazista, cielesna i niepokorna. Można powiedzieć, że ma charakter, ale bliżej jej do estetyki undergroundowej niż kunsztownej poetyckiej elegancji. I na tym właśnie polega jej siła.
Gregory Spis w swoich wierszach nie próbuje przypodobać się czytelnikowi. Zamiast wygładzonej, pięknej liryki dostajemy poezję surową, chropowatą i emocjonalnie rozedrganą, balansującą między ekshibicjonistycznym wyznaniem, groteską i zmysłowym nadmiarem. To właśnie w tym napięciu tkwi jej największa siła.
Najlepsze w jego wierszach są momenty, gdy autor rezygnuje z rozpraszających ozdobników. Wtedy przekaz staje się prosty, mocny i nierzadko uderza bezkompromisową autentycznością. Tytułowe ,,Niebo bez klamki’’ jest przykładem metafory, która zostaje w pamięci na długo: dzień bez ukochanej osoby jawi się jako przestrzeń zamknięta, pozbawiona wyjścia. Brak klamki oznacza tu brak możliwości ucieczki z emocji i uwięzienie w tęsknocie. Podobnie działa ,,Statek pijany’’ – utwór, w którym dziecięce, traumatyczne wspomnienie przemocy zyskuje niemal filmową intensywność. Obraz zielonego statku-huśtawki ukazuje coś między zabawą a koszmarem, ruchem a dramatem dziejącym się na dole, pozostawiającym w pamięci bezradnego świadka trwały ślad.
Ważnym atutem książki jest jej szczerość. Spis nie ukrywa emocji, nie wygładza ich i nie próbuje oszczędzić czytelnikowi dyskomfortu związanego z lekturą o sprawach trudnych i niewygodnych. Jego poezja jest szorstka, nieociosana i dzika, ale dzięki temu ma w sobie autentyczność. Czuć, że to są wiersze pisane z potrzeby przekazania czegoś ważnego, a nie z chęci pokazania kunsztu poetyckiego.
Oczywiście, nie każdy utwór utrzymuje ten sam poziom. Czasem pojawia się nadmiar skojarzeń, czasem forma rozsadza treść, ale nawet wtedy pozostaje w nich energia, która magnetycznie przyciąga. To poezja żywa, nieoswojona i bardzo osobista.
„Niebo bez klamki” będzie trudne do zaakceptowania dla czytelników ceniących precyzję, selekcję języka, niechętnych potoczności i wulgarności, którzy preferują poezję subtelną, niedopowiedzianą i stylistycznie ,,czystą’’. Są jednak i tacy, którym taki sposób pisania odpowiada. Będą nimi odbiorcy lubiący autentyczność zamiast elegancji, otwarci na chaotyczną, strumieniową formę, niebojący się brzydoty, pretensjonalizmu i nadmiaru.
Zwolennikami twórczości Spisa będą więc czytelnicy ceniący surowość, lubiący mocną jazdę, niewstrzemięźliwą emocjonalność i rozchwianie, a przede wszystkim szukający w poezji impulsu zamiast perfekcji.

Raphael Horn
Poeta, szachista, fotograf-amator, podróżnik, obserwator codzienności, pasjonat literatury, muzyki, inspirujących rozmów, miłośnik dobrej kuchni i koneser jakościowych doświadczeń.
Od 2013 roku przebywa na emigracji. Mieszka w Scarborough, w hrabstwie North Yorkshire, nad brzegiem Morza Północnego.
Jest autorem książki poetyckiej „Uśmiechnięta Kulminacja“(Roza Wigeland Creative 2025) oraz współautorem w antologiach poetyckich „Poetycka Orkiestra“ (Ridero 2025), „W dotykach słów“ (KryWaj 2025), „Sekrety wiosny“ (Ridero 2026) oraz almanachu poetyckim „Listy do Ciebie“ (Ridero 2026).
Publikuje swoje utwory w polonijnym portalu publicystyczno-kulturalnym Emigraniada.com oraz w wielu polskich grupach poetyckich.

