,,Donżuan’’
17 maja, 2026Jak już kiedyś wspomniałem w jednym z felietonów, lubię pisać haiku i samo ich tworzenie przychodzi mi stosunkowo łatwo.
Wiersz ,,Donżuan’’ należy do kategorii form inspirowanych haiku — każda strofa zawiera układ sylab typowy dla tej formy poetyckiej (5-7-5).
Nie jest to jednak klasyczne haiku, lecz raczej mini-opowieść: sen – przebudzenie – praca, podlana odrobiną humoru i ironii.
Pod wierszem znajdziecie, Drodzy Czytelnicy, odpowiedź na odwieczne pytanie: ,,Co poeta miał na myśli’’?
,,Donżuan’’
to już jest koniec
dźwięk budzika przenika
wyłączony mózg
kolorowy sen
łamacza serc niewieścich
właśnie skończył się…
szara codzienność
dopada donżuana
czas do roboty!
,,Donżuan’’ to przykład ironicznego ujęcia porannej rutyny. Wiersz opiera się na kontraście pomiędzy snem a jawą, czyniąc z mitologicznego uwodziciela symbol ,,zwykłego zjadacza chleba’’. Łamacza serc niewieścich we śnie i niewolnika budzika w rzeczywistości.
Pierwsza strofa działa jak wystrzał. Słowo ,,przenika’’ pełni tu rolę kluczową: dźwięk, nie tyle budzi, co brutalnie wdziera się w przestrzeń snu, naruszając jego intymność. ,,Wyłączony mózg’’ staje się metaforą – umysł nie funkcjonuje, jest wyłączony, gotowy do ponownego uruchomienia. Poranek jawi się tu niemal jako egzekucja marzeń, a budzik jako jej bezlitosny wykonawca.
Druga strofa pogłębia ironię. Donżuan, archetyp uwodziciela, zostaje zredukowany do roli śniącego ,,kolorowy sen’’. Samo zestawienie ,,kolorowego snu’’ z późniejszą ,,szarą codziennością” buduje wyraźny kontrast. Archaiczne ,,niewieścich’’ dodaje elegancji, czyniąc ,,łamanie serc’’ poetyckim echem romantyzmu. Z kolei wielokropek przedłuża agonię snu, budując napięcie.
Trzecia strofa odsłania sens całości. Kluczowy staje się czasownik ,,dopada’’, który wprowadza dynamikę pościgu: codzienność nie jest biernym tłem, lecz aktywną siłą. Donżuan – dotąd figura sprawcza – zostaje sprowadzona do roli ofiary. To odwrócenie klasycznego mitu: uwodziciel przestaje ,,polować’’, gdyż sam zostaje schwytany. Nie jest to jedynie przejście ze snu do pracy, lecz moment utraty sprawczości. ,,Szara codzienność’’ zyskuje tu wymiar egzystencjalny: jest nieunikniona, powtarzalna i skuteczna w swoim działaniu, choć na pierwszy rzut oka wydaje się być tłem.
Ostatni wers wiersza – ,,czas do roboty’’! – brzmi jak banalna komenda z języka codzienności, ale właśnie przez tę zwyczajność działa najmocniej. To brutalne sprowadzenie mitu do realności i ostateczne domknięcie procesu: od fantazji do funkcji, od bohatera do pracownika.
Czyż ten wiersz nie brzmi znajomo? Kto z nas nie bywa Donżuanem? Przynajmniej do pierwszego dźwięku alarmu…

Raphael Horn
poeta, szachista, fotograf-amator, podróżnik, obserwator codzienności, pasjonat literatury, muzyki, inspirujących rozmów, miłośnik dobrej kuchni i koneser jakościowych doświadczeń.
Od 2013 roku przebywa na emigracji. Mieszka w Scarborough, w hrabstwie North Yorkshire, nad brzegiem Morza Północnego.
Jest autorem książki poetyckiej „Uśmiechnięta Kulminacja“(Roza Wigeland Creative 2025) oraz współautorem w antologiach poetyckich „Poetycka Orkiestra“ (Ridero 2025), „W dotykach słów“ (KryWaj 2025), „Sekrety wiosny“ (Ridero 2026) oraz almanachu poetyckim „Listy do Ciebie“ (Ridero 2026).
Publikuje swoje utwory w polonijnym portalu publicystyczno-kulturalnym Emigraniada.com oraz w wielu polskich grupach poetyckich.

