Wokalistka przez duże „W”
16 marca, 2026Kasia Moś to jedna z najbardziej znanych i przede wszystkim utalentowanych polskich wokalistek. Obdarzona potężnym, barwnym, wyrazistym i wszechstronnych głosem, dzięki któremu porusza się w swojej działalności po różnych stylach i gatunkach muzycznych. Należy też tutaj dodać, że artystka jest muzycznie wykształcona co w połączeniu z jej ambitnym podejściem do swojej twórczości, umiejscawia ją w wąskim gronie polskich muzyków nie poddających się komercyjno-plastikowym trendom w dzisiejszej „sztuce muzycznej”. Oczywiście niesie to ze sobą pewne konsekwencje rzutujące na karierę Kasi.
Na pewno nie można powiedzieć o niej że jest topową artystką. Nie można też powiedzieć, że jest najlepiej sprzedajacą się wokalistką w Polsce. Nie zapełnia stadionów, nie ma jakiś oszałamiających liczb wyświetleń w internecie, bo też i nie ma wsparcia wielkiej wytwórni, która by to wszystko zapewniała. Za to ma ogromny talent, pracowitość i autentyczne podejście do tego, co robi. Jest bezkompromisowa i wierna swoim zainteresowaniom muzycznym. I właśnie tę autentyczność i talent widać i słychać na scenie.
Koncert w sali teatralnej londyńskiego POSK-unie przyciągnął tłumów. Sala nie pękała w szwach bo można było gdzieniegdzie dostrzec wolne miejsca. Za to był dobry humor, wysoki poziom artystyczny, piękne emocje, niesamowite wibracje i wyjątkowe wrażenia które wypełniły salę zarówno wzdłuż i wszerz, jak i z dołu do góry.
Wiele lat temu w czasach świetności zespołu Maanam i sukcesu albumu „Róża” miałem okazję być na ich koncercie. I mimo, że sala była wręcz przepełniona to wcale nie był dobry koncert. Być może Kora była zmęczona, być może muzycy nie czuli chemii między sobą a może jeszcze coś innego. W każdym razie chociaż bardzo szanuje i lubię twórczość zespołu, po tamtym wieczorze czułem zawód. Teraz wiem, że aby uczestniczyć w muzycznym show najwyższych lotów, wcale nie trzeba do tego pełnej widowni.
Myślę że wszystko zależy od zaangażowania muzyków i tego co wykonawcy chcą zafundować publiczności podczas koncertu. A Kasia i towarzyszący jej muzycy dali z siebie tyle, ile daje cała orkiestra. Mówię tu oczywiście o przekazie emocjonalnym, artystycznym oraz o zaangażowaniu z całym swoim talentem i rzemiosłem muzycznym. To było to coś, oprócz oczywiście samych utworów, co zrobiło na mnie największe wrażenie. Dwóch muzyków i wokalistka którzy skromnymi środkami stworzyli efektowne widowisko dźwiękowe. A co do repertuaru Kasi owego wieczoru, mogę powiedzieć tylko jedno – oczarował mnie.
Większość piosenek które artystka wykonywała to ballady. Ten rodzaj utworu muzycznego w wykonaniu Kasi to nie słodka „pościelówa” o banalnej melodii a przejmujący, głęboki utwór. Dzięki odpowiedniej aranżacji, wyrafinowanemu tekstowi i emocjonalnej interpretacji wokalistki, niektóre ballady brzmiały wręcz dramatycznie.
I tak już od samego początku zrobiło się uczuciowo za sprawą piosenki „Dlaczego tak”. Później w podobnym klimacie usłyszeliśmy utwory „Zatracam się”, „Dziś nie ma takiej wiosny”. Genialny utwór „Zapomnij” i „Dziwna okolica”, który w wersji studyjnej Kasia śpiewa w duecie z Markiem Dyjakiem.
Ale było też lżej za sprawą kilku coverów które wokalistka włączyła do swojej setlisty tego wieczoru. Mam tu na myśli „Trójkąty i kwadraty” z repertuaru Dawida Podsiadło i „If I Were a Boy” z repertuaru Beyonce.
Dzięki swoim szerokim możliwościom wokalnym, artystka bardzo umiejętnie porusza się w swojej twórczości po wielu stylach i gatunkach, czego dowodem było bardzo brawurowe wykonanie utworów „Prząśniczka” oraz „Kum i kuma”. Obydwa utwory zdradzają zainteresowania Kasi muzyką ludową, klasyczną i jazzem.
Mając wielką przyjemność uczestniczenia w koncercie tej jakże oryginalnej artystki ma się wrażenie, że zasmakowuje się muzyki z wyższej półki. To dzięki niezwykłemu talentowi wokalnemu artystki jej muzyka na żywo jawi się publiczności jako sztuka bardzo wyszukana, osobliwa, niemalże szlachetna. Nie ma w niej miejsca na banały czy kicz. Jest wartość, która przemawia do wymagającego odbiorcy.
Kasia śpiewa emocjami i techniką i jest w tym doskonała. I jest jeszcze jedna rzecz – człowiek zastanawia się, w jaki sposób z tej pięknej i delikatnej dziewczyny wydobywa się taki mocny głos. To dar, którego nie każdy wokalista posiada.
Warto wspomnieć także o muzykach towarzyszących artystce. Mateusz Moś – brat Kasi oraz Mateusz Kołakowski. Obaj panowie zasługują na osobne uznanie. Skrzypce i fortepian, tyle wystarczy jeśli się wie, co tymi instrumentami można zrobić. Wspaniali instrumentaliści plus wokalistka przez duże „W” i mamy muzykę przez wielkie „M”.
Na koncercie Kasi Moś i jej muzyków miałem przyjemność być 21 lutego 2026 roku w Sali Teatralnej londyńskiego POSK-u.

Jacek Raputa
pochodzę z Liszek pod Krakowem a Londyńczykiem jestem od kilkunastu lat. Jestem też mężem, ojcem, muzykiem, poetą i budowlańcem. Lubię naturę i dobrą literaturę.A w piosenkach które tworzę łącze to co kocham najbardziej czyli muzykę i słowa. Dzięki muzyce emocje przenoszą nas w inne wymiary a dzięki słowom rozwijamy się i wzrastamy.

